Kazanie 32 Niedziela Zwykła 08.11.2026r.

  1. Doświadczenie kryzysu jest powszechne. Mamy kryzys wojny, kryzys polityczny pod trybunałem, kryzys Kościoła, gdy starsze pokolenie nie potrafi przekazać wiary nowemu. I widać przepaść. Często nie wiemy, co robić albo to, co robimy w kryzysie, tylko dolewa oliwy do ognia. Mamy dziś Słowo Boże na czas kryzysu. Najpierw to nadzieja, że istnieje prawdziwa mądrość: „kto z jej powodu nie śpi, wnet trosk się pozbędzie.” Pan Jezus w Ewangelii opowiada przypowieść o pannach mądrych i głupich. Wszystko dzieje się w kryzysie nocy opóźniającego się przyjścia pana młodego. To mrok nieobecności Boga. Nie tylko ateizm. Nawet wierzący czasem wierzą jak w bajce: „dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami, daleko w niebie żył sobie Bóg”. Dawno – czyli nie dziś i daleko – czyli nie tu. Kryzys jest tak głęboki, że wszystkie panny posnęły. Wszyscy ulegamy mrokom, wszyscy gubimy się, wszyscy jesteśmy grzesznikami, którzy nie widzą Boga, nie ma supermenów wiary, geniuszy pobożności i mędrców, którzy wszystko wiedzą.
  2. I tu pojawia się tajemniczy bohater przypowieści Jezusa. To  gliniane naczynie na oliwę, jak zapasowe baterie do lampy. Mądrość i głupota na tym polegają: czy ma się zapas oliwy do lampy czy też nie. Obraz jest jasny, ale jego zrozumienie nie jest proste. Przez historię kościoła święci, wielcy nauczyciele i tłumacze dawali różne odpowiedzi. Czym jest mądrość zabrania zapasowego naczynia z oliwą i głupota pójścia bez niego? Ta mądrość to jakaś fundamentalna pokora wbrew pewności siebie. Są różnorakie pewności siebie: poczucie, że ja wiem wszystko dobrze i najlepiej dotyka nas wszystkich. Jednak duchowa pewność siebie jest najbardziej toksyczna, pewność w imię Boga. Papież Franciszek w pierwszym swoim wywiadzie mówił: „Jeśli ktoś mówi z całą pewnością, że spotkał Boga i nie ma cienia wątpliwości, to nie jest w porządku. Jeśli ktoś posiada  odpowiedzi na wszystkie pytania, to dowód, że Bóg nie jest z nim. To dowód, że jest fałszywym prorokiem, który używa religii do swoich celów” Noc jest tak ciemna, że nikt nie ma prostej i cudownej recepty. Nie mają jej księża, nie mają biskupi, charyzmatyczni przywódcy, politycy, naukowcy, medialni demagodzy. Nikt z nas.
  3. Czym jest jedyna mądrość w środku tej nocy? Czym dla nas jest naczynie z zapasem oliwy? To najpierw uznanie prawdy: tajemnica Boga, Jego plan i sposób działania w świecie, noc opóźniania się wszystkich nas przekracza. Nikt nie jest rzecznikiem prasowym Boga, który to wyjaśni. Zapas oliwy, który nas ratuje w środku nocy, to wiara, że Bóg jest nam bliski. Nawet noc kryzysu jest przeniknięta Jego obecnością, nic się nie wymyka z Jego dłoni. Oliwa kieruje nas do Ducha Świętego, którego tchnienie przenika każdą noc. Jest naszym Pocieszycielem, światłem w nocy. Bóg nie odchodzi, a wchodzi w nasz świat. Jak Jezus z obrazu miłosierdzia. Nie mamy gotowych odpowiedzi, ale możemy ich z pokorą i ufnością oczekiwać od Boga, który BYŁ, JEST I PRZYCHODZI. Ta oliwa potrzebuje glinianego naczynia. Tym jest właśnie mądrość czyli pokora uznania pierwszeństwa Boga, ufności, że On w tej nocy już jest. Pokora zamiast pewności siebie i gotowych odpowiedzi. To zmieni całe życie. Zmieni naszą modlitwę, która nie będzie recytowanym pacierzem, zmieni udział we mszy, komunię, spowiedź. Inaczej spojrzymy na naszą codzienność, która nas męczy i  to, co się w niej dzieje. A wieczorem noc codzienności rozjaśni w dziękczynieniu światło Ducha.
  4. Nawet w najgłębszym kryzysie cierpienia i śmierci Bóg daje nam naczynie pełne oliwy, daje światło. O tym uczy dziś św. Paweł wobec mroków śmierci: „abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei.” Można z beznadzieją patrzeć na kryzys wojny, kryzys polityczny, kryzys wiary. Nic mnie to nie obchodzi, nic nie mogę zrobić, wszystko jest bez sensu. Być człowiekiem nadziei to mieć odwagę życia, działania, aktywności, po prostu nie spania nawet w ciemnej nocy. Modlitwa poranna, która najszybciej w nas umiera, ma w sobie coś z tajemnicy zmartwychwstania, aktu wiary w obecność zmartwychwstałego Pana i w tchnienie Jego Ducha. To nie ciężar i obowiązek, ale podniesienie mnie ze snu do życia, do pełnego wykorzystania daru tego czasu, który jest przede mną. Przed nami trud codzienności, wiele lęków, pytań bez odpowiedzi. Jednak wszystko przenika nadzieja Jego bliskości. Ta krótka chwila ma moc rozjaśnić wszystkie nasze godziny. „Możesz odczuć Jego obecność u twego boku nie tylko, gdy się modlisz. Poznasz, że w każdej chwili idzie z tobą… zawsze ci towarzyszy. Zamiast pewności siebie ta rada papieża Franciszka pokazuje pewność wiary rozjaśnionej lampą żywej nadziei.